Search
Durszlak.pl
środa
paź312012

Zielono i pożywnie

 

Dziś matka potrzebowała zielonej siły, bo jej choróbsko ciągnie się niemiłosiernie długo. Dobrze, że dzieciak szybko doszedł do siebie. Zupa jest, jak zwykle w wydaniu matki, bardzo prosta. Smakuje za to świetnie i dodaje energii. 

Zielony krem z brokułów

1 duże zielone drzewko:) (najlepiej eko, u mnie ok. 600 g)

4 ziemniaki

1 cebula

1 ząbek czosnku

2 listki laurowe

kilka ziarenek ziela angielskiego

sok z połowy cytryny

migdały blanszowane do posypania

sól

pieprz

dobra oliwa z pierwszego tłoczenia

woda

 

Obieramy ziemniaki i kroimy na małą kostkę. Wrzucamy do zimnej wody i wstawiamy na gaz. W międzyczasie obieramy cebulę, kroimy na ćwiartki i dorzucamy razem z ząbkiem czosnku. Od razu dodajemy ziele i listki laurowe. Gotujemy, aż ziemniaki będą miękkie. Wtedy dokładamy brokułowe różyczki (gotują się krócej, muszą zachować kolor). Teraz przyda się trochę wyczucia. Nie wolno brokułów rozgotować, bo stracą kolor i będą mdłe (kto próbował, ten wie - bleee). Sprawdzamy widelcem - jeśli wchodzi, wyłączamy gaz. 

Wyciągamy listki, ziele i zestawiamy garnek z ciepłego palnika. 

Ja od razu zmieliłam zupę blenderem, ale podobno (podobno!) to nie służy blenderowi. Mój jeszcze dycha, ale nie wiem, czy niedługo nie wywinie mi numeru. ALE. Po prostu bardzo bałam się, że brokuły zostawione w gorącej wodzie zbledną i staną się nieapetyczne. Dzięki szybkiej akcji tak się nie stało.

Zupę mielimy na gładki krem, dolewając jednocześnie 2 łyżki oliwy. Następnie dodajemy sok z połowy cytryny - to jest bardzo ważny składnik, który świetnie przełamuje smaki. Solimy (bardzo ważne) i pieprzymy do smaku.

Migdały prażymy na suchej patelni i siekamy na grube kawałki. Posypujemy zupę na talerzu i polewamy łyżeczką dobrej oliwy extra vergine. 

Ilość wody w zupie zależy od konsystencji, jaką chcemy uzyskać. 

środa
paź242012

Angina, mielone i Indian summer:)

 

Puk puk! Co u Was? Bo u nas angina! Nigdy przenigdy nie byliśmy z dzieciakiem tak długo zamknięci w czterech ścianach (sam na sam) i nigdy przenigdy matka nie miała tak srogich myśli - z rozpaczy nad swym losem prawie odmroziła odłożone dla mięsożercy mięso na mielone i zjadła na surowo. Dzieciak jednak się zlitował i po kilku dniach skakania po matczynej głowie swymi hobbicimi (po tatusiu) stopami, dał za wygraną. Ha! Matka zatem pozostała matką wegańską i wykonując trenning autogenny powoli skanalizowała żądną krwi energię w inną, smaczniejszą, na wskroś indyjską stronę:)

Potrawa jest o tyle wymagająca, że przydają się wszystkie wymienione niżej składniki. Nie każdy ma je w spiżarce. Poza tym przygotowanie jej to żadna filozofia, jest też bardzo tania. Należy jej jednak próbować w trakcie przygotowywania i dosmaczać do własnych preferencji. Przepis pochodzi z bardzo fajnej książki: Kuchnia Indyjska. Najlepsze Przepisy. Danie nieco zmodyfikowałam na potrzeby własnych upodobań, ale są to zmiany kosmetyczne.

Południowoindyjska soczewica z warzywami 

2 łyżki oleju do smażenia (u mnie z pestek winogron)

1 łyżeczka nasion gorczycy

1 łyżeczka kminku

2 łyżeczki sproszkowanego chilli

4 łyżeczki gotowej mieszanki curry

2 poszatkowane ząbki czosnku

2 łyżki wiórków kokosowych

2 łyżeczki garam masala

4 pomidory bez skórki

1 cukinia

1 por

2 szklanki czerwonej soczewicy

duża łyżka masła orzechowego

3 - 4 szczypty soli

 

Rozgrzewamy olej na głębokoiej patelni (może być garnek, najlepiej żeliwny). Smażymy, dodając kolejno: gorczycę, kminek, chilli, curry, czosnek, wiórki kokosowe. Po chwili dodajemy suchą soczewicę i mieszamy. Dodajemy garam masalę, pomidory pokrojone w kostkę i kubek wody. Pomidory powinny całkiem się rozpaść. Jeśli zabraknie płynu do duszenia soczewicy, podlewamy delikatnie wodą. Soczewica musi sie ugotować do miekkości. Gdy tak się stanie, dodajemy niedbale pokrojonego pora (i tak się rozpadnie). Gdy się zeszkli, wrzucamy cukinię pokrojoną w półksiężyce, mieszamy kilka razy i po kilku minutach wyłączamy gaz. 

Ja na koniec, jeszcze do ciepłego dania na patelni, dodałam kopiastą łyżkę masła orzechowego. Oryginalny przepis zakłada polanie potrawy tłuszczem z czosnkiem i kolendrą, ale według mnie potrawa jest wystarczająco sycąca. 

Danie jest bardzo aromatyczne, ale nadaje się dla dziecka. Można ewentualnie zrezygnować z jednej łyżeczki chilli, by nie pociekły łzy:) Mój szynek zjadł z porcją jaśminowego ryżu. Smacznego!

 

wtorek
paź232012

Szybkie ciastka orzechowe

 

Trochę im brakuje do ideału, ale popracuję nad tym. Przydałby się jakiś ostry akcent (chilli, goździki?). Ale ciastka bardzo szybko się robi i są świetną, pożywną przekąską (na pewno jednak nie niskokaloryczną). 

Szybkie ciastka orzechowe

250 g masła orzechowego (u mnie Sante)

2 czubate łyżki zmielonych migdałów

3 czubate łyżki bezglutenowej mąki (u mnie naleśnikowa)

2 łyżki syropu z agawy

5 suszonych daktyli

1 łyżeczka ekstraktu z wanilii 

płaska łyżeczka proszku do pieczenia

Daktyle tniemy nożyczkami na małe kawałki i wszystkie składniki mieszamy razem, a gotową masę odstawiamy na 5 minut. Po tym czasie lepimy ciastka. Lepimy, bo masa łatwo się kruszy i tradycyjna metoda spłaszczania kulek z ciasta mokrą łyżką nie zadziała. Staramy się bardzo delikatnie ulepić okrągłę ciastko. Ja na koniec użyłam silikonowego stempla, ale oczywiście nie jest to konieczne.

Ciastka wkładamy do piekarnika nagrzanego do 170 stopni na 8 minut (lub na oko, mają bardzo delikatnie się zezłocić). Nie mogą się spiec, bo będą suche i gorzkie. 

Z podanych proporcji wyszło mi 6 sporych ciastek. 

Podajemy z mlekiem migdałowym. 

 

czwartek
paź182012

Papryka z duszą

  

To w zasadzie pomysł na cały obiad. Papryka jest teraz pyszna i można nadziać ją właściwie wszystkim. Ja postawiłam na klasykę: kasza gryczana + pieczarki + szpinak + czosnek. U nas przypadły 2 papryki na jednego dorosłego osobnika. Dzieciak zasmakował w farszu i zjadł jako osobne danie.

Papryka z duszą

4 papryki średniej wielkości, najlepiej kolorowe

0,5 kg pieczarek

1 cebula cukrowa

300 g szpinaku

1 torebka ugotowanej kaszy gryczanej palonej

2 ząbki czosnku

2 łyżki tymianku otartego

2-3 łyżki pieprzu ziołowego

łyzka ciemnego sosu sojowo-grzybowego

2 łyżki bezglutenowej bułki tartej

sól

oliwa do posmarowania papryk

Pieczarki i cebulę siekamy drobno i wrzucamy na patelnię. Gdy grzyby puszczą sok, odparowujemy chwilę i wyciskamy czosnek. Redukujemy płyn na patelni. Następnie dorzucamy świeży szpinak, bez twardych łodyg. Najlepiej trochę go podrzeć w palcach. Dodajemy wszystkie przyprawy: pieprz, tymianek, sos sojowy i dorzucamy ugotowaną wcześniej kaszę. Mieszamy. Na koniec dodajemy bułkę tartą, żeby wchłonęła resztę wilgoci i zlepiła masę. Jeśli potrzeba, doprawiamy solą. 

Paprykę myjemy i dekapitujemy:) Żeby egzekucja miała sens, trzeba ściąć "budkę" z zapasem, powinna mieć ok. 1,5 - 2 cm wysokości, wtedy się nie rozpadnie. Wydrążamy pestki (można dodatkowo wypłukać wodą). Następnie nadziewamy "z górką" i zamykamy. Przed włożeniem do piekarnika smarujemy papryki z zewnątrz oliwą. 

Pieczemy w naczyniu żaroodpornym ok. 40 minut w 180 stopniach. Farsz jest gotowy, to papryka ma się ładnie zrumienić i delikatnie puścić sok. 

 

Podajemy z sałatą. Omnomnomnomnom!

środa
paź172012

Imbirowa mikstura na jesień i zimę

 

Coś zamiast grzańca i lufki, czyli przepis z myślą o matkach karmiących:)

Dzień był dziś piękny, ale siedzieliśmy z szynkiem cały dzień w czterech ścianach, bo dopadł nas wirus. Nawet jaglanka nie pomogła. W związku z tym próbujemy umilić sobie ten smutny czas dobrym jedzeniem.

Zrobiłam miksturę na poprawę matczynego humoru i oczywiście zdrowia. Każdy z użytych składników ma jakiś szczególny, zbawienny wpływ na nasz układ odpornościowy. Królem napoju jest oczywiście imbir, który nie tylko rozgrzewa, ale też odkaża i inhaluje. 

Imbirowa mikstura na jesień i zimę (przepis na 500 ml)

500 ml wody

świeży imbir - kawałek wielkości kobiecego kciuka

5 ziarenek goździków

mała gwiazdka anyżu

kawałek laski cynamonu (u mnie raczej deseczka:) 1cmx3 cm)

plasterek skórki cytrynowej

3 łyżki stołowe syropu z agawy 

 

Zagotowujemy wodę w garnuszku. Imbir tniemy na plasterki i wrzucamy jako pierwszy. Gdy się zagotuje, dorzucamy pozostałe przyprawy (pomijamy tylko syrop z agawy). Całość gotujemy na małym ogniu przez 12 minut.

 

Po tym czasie zestawiamy z ognia na 10 minut. Gdy lekko ostygnie, dodajemy łyżkę stołową soku wyciśniętego z cytryny i trzy łyżki syropu z agawy. 

Mikstura ma bardzo intensywny smak i można ją rozcieńczyć ciepłą wodą. Ja używałam jej leczniczo, więc tego nie robiłam i popijałam powoli przez pół dnia. Zdrówka!

 

 

Page 1 ... 2 3 4 5 6 ... 9 Next 5 Entries »