Search
Durszlak.pl

Entries in nerkowce (1)

wtorek
lip172012

Curry na pokrzepienie... bo wiatr, bo chmury, bo dzieciak nie chce jeść

  

Curry to ulubiona mieszanka przypraw dzieciaka. Zawsze mu smakuje. Smakuje = nie pluje jedzeniem na odległość = pozwala sobie włożyć 5,5 łyżki do łyja. Ponieważ mamy ostatnio strajk głodowy i dzieciak żywi się wyłącznie tym, co matka i jej przyległości produkują, trzeba było uruchomić plan awaryjny. Zatem: curry.

O zaletach tej przyprawowej mieszanki można pisać elaboraty. Najbardziej zbawiennym elementem kombinacji jest niewątpliwie kurkuma, która ma nie tylko właściwości przeciwzapalne, ale też (dzięki kurkuminie) wykazuje silne działanie żółciotwórcze i rozkurczowe. Wyciągi z kurkumy poprawiają proces wchłaniania składników pokarmowych oraz pomagają w usuwaniu złogów żółciowych z układu żółciowego. Kurkuma, szczególnie w kombinacji z czarnym pieprzem, wykazuje silne działanie antynowotworowe. Przyprawa najlepiej zdaje egzamin zimą, bo w kuchni 5 przemian należy do przemiany ognia, szczególnie ważnej w naszej strefie klimatycznej — pomaga w odkwaszeniu organizmu i rozgrzewa.

W związku z powyższym jemy curry często. Dla siebie używam ostrej pasty. Gdy gotuję dla dzieciaka, najlepsza wg mnie jest mieszanka kamisu — łagodna, ale wystarczająco aromatyczna. Dziś użyłam kalafiora, który wspaniale przyjmuje smaki, a w tej kombinacji wychodzi wybornie.

 

Curry z czerwonym ryżem

1,5 szklanki czerwonego ryżu

pół średniego kalafiora

2 szklanki bulionu warzywnego

2 cebule cukrowe

2 ząbki czosnku

4 łyżki curry

1 łyżka kurkumy

3 łyżki rodzynek złotych (z bazarku)

4 łyżki nerkowców

sól

pieprz

papryka ostra w proszku

szczypiorek do dekoracji

Cebulę dusimy z czosnkiem na kilku kropach wody. Gdy jest zeszklona, dodajemy ryż i podgrzewamy przez kilka minut, mieszając.

   

Podlewamy bulionem warzywnym, zmniejszamy ogień i przykrywamy folią aluminiową - niech się poddusi 12 minut. Następnie dorzucamy pokrojonego w plastry kalafiora, mieszamy. Dodajemy curry i kurkumę i podlewamy szklanką wody. Na końcu dodajemy rodzynki. Przykrywamy folią i dusimy przez 15 minut na minimalnym ogniu.

Tę potrawę musimy gotować tyle, ile każe nam nasza kuchenka. Różne są moce przerobowe tych cudowych maszyn (moja mocno grzeje), więc po czasie podanym w moim przepisie należy próbować.

 Gdy ryż jest miękki, a kalafior jeszcze jędrny, dosmaczamy wg naszych wymagań - sól, pieprsz, papryka ostra.

Na koniec posypujemy potrawę nerkowcami. W wersji zdrowszej powinny być surowe, w wersji smaczniejszej - podprażone na suchej patelni :) Tak czy inaczej są one jedynym źródłem tłuszczu w tej potrawie, bo nie dodałam do niej nawet kapki oliwy. Dla dzieci i nie-wegan doskonale sprawdzi się zwykłe surowe masło, w roli wykończenia. 

 

 

Curry świetnie smakuje w towarzystwie puree ze słodkich ziemniaków. Ale o tym... innym razem :)