Search
Durszlak.pl

Entries in szpinak (3)

piątek
sty112013

Spring rolls z nerkowcami i szpinakiem

 

Pomysł spadł na mnie w drodze powrotnej z wieczornego fitnessu:) Byłam strasznie głodna, więc i danie jest ekspresowe. 

Spring rolls z nerkowcami i szpinakiem

30 dk świeżego szpinaku

2 garstki nerkowców

opakowanie makaronu sojowego (100 g)

3 łyżki bezglutenowej śmietanki sojowej

2 ząbki czosnku

sos słodko-kwaśny z chilli

opakowanie papieru ryżowego

Spring rollsy moga być malutkie lub naprawdę spore, to już kwestia smaku i gustu kulinarnego, ale też umiejętności. Ogólna zasada przy zwijaniu brzmi: lepiej mniej nadzienia, niż więcej. Ale od początku. 

Orzechy prażymy na złoto (bez tłuszczu oczywiście), a suchy makaron zalewamy wrzątkiem i odstawiamy.

Na patelnię z kilkoma kroplami oleju wrzucamy pokrojony w talarki czosnek. Gdy puści aromat, dorzucamy umyty i lekko podarty szpinak (ja miałam bardzo duże liście). Czosnek szybko się pali i robi się gorzki. Można go więc podmażać bardzo krótko. Szpinak szybko się skurczy. po kilku minutach dodajemy do niego śmietankę i mieszamy. Odparowujemy przez chwilę, solimy do smaku i zestawiamy z ognia. 

Złote orzechy siekamy (ja posiekałam grubo), a makaron odcedzamy i lekko siekamy nozyczkami (można też nożem, ale nożyczki są bardziej poręczne). Dodajemy do niego 1-2 łyżki sosu słodkiego z chilli.

Każdy arkusz papieru ryżowego moczymy w letniej wodzie i nadziewamy kolejno makaronem, szpinakiem, orzechami. Wszystkiego po trochu, proporcjonalnie najwięcej jest makaronu. Zawijamy w zgrabny naleśnik i odkładamy. Przy tej operacji niezwykle ważne jest wyczucie. Świeżo zrobiony rollls jest trochę "rozlazły", więc traktujemy go delikatnie. Po chwili na talerzu stężeje i bez problemu będzie go można wziąć do ręki. 

Można podać z dodatkowym sosem chilli, ale wg mnie same są wystarczająco dobre:)

Jemy rękami, choć jak widać na zdjęciach, nie każdy dał radę - ach ci mięsożercy... :P

 

To było bardzo smaczne zakończenie dnia!

 

 

piątek
lis232012

Kotleciki wegańskie ze szpinakiem i tofu

 

Bardzo lubię manualne prace w kuchni, a najbardziej lubię lepić:) Może dlatego, że robię to dość rzadko:) 

Najczęściej lepię kotleciki, bo moi panowie bardzo lubią taką formę. Mięsożercy zwykle zapominają o tym, że kotlety wcale nie muszą być mięsne. Wystarczy kilka smacznych składników o dobrej konsystencji i mamy pyszne, pełne danie. 

Rano ugotowałam kaszę jaglaną, którą częściowo zjedliśmy na śniadanie. Pozostałą część stała się bazą kotlecików. Użyć można każdej kaszy, którą lubimy. Dla lepszego efektu powinna być dość miękka, a nie sypka. Doskonale do lepienia nadają się rośliny strączkowe, jak ciecierzyca i fasola. Ja użyłam tego, co miałam w lodówce i efekt był bardzo smaczny. 

 

Kotleciki wegańskie ze szpinakiem i tofu

200 g szpinaku

2 szklanki ugotowanej kaszy jaglanej

2 ząbki czosnku

100 g tofu rosso

1 czubata łyżka koncentratu pomidorowego

łyżeczka oliwy

łyżka mąki z ciecierzycy

bułka tarta bezglutenowa

olej do smażenia

Szpinak lekko posiekałam i poddusiłam z czosnkiem i odparowałam wodę (trochę musi zostać). Dodałam ugotowaną kaszę i dokładnie wymieszałam. Tofu pokroiłam na małe kosteczki (i tak rozpadnie się w masie) i dodałam do miski. Następnie wrzucamy kolejno wyciśnięty czosnek, koncentrat pomidorowy, oliwę i mąkę z ciecierzycy. Jeśli masa jest za sucha, podlewamy odrobiną wody. 

Lepimy kotleciki - z wyczuciem. Każdy obtaczamy w małej ilości bułki tartej bezglutenowej (można ją pominąć) i obsmażamy na złoto na rozgrzanej patelni. Kotleciki można też przygotować w piekarniku, ale trzeba bardzo pilnować, by się nie wysuszyły. To jest oczywiście bardziej dietetyczny sposób na obiad. 

Gotowe kotlety podałam z sałatą, pomidorami i podpieczonymi pieczarkami z pieprzem z sosem balsamicznym. 

 

 

 

czwartek
paź182012

Papryka z duszą

  

To w zasadzie pomysł na cały obiad. Papryka jest teraz pyszna i można nadziać ją właściwie wszystkim. Ja postawiłam na klasykę: kasza gryczana + pieczarki + szpinak + czosnek. U nas przypadły 2 papryki na jednego dorosłego osobnika. Dzieciak zasmakował w farszu i zjadł jako osobne danie.

Papryka z duszą

4 papryki średniej wielkości, najlepiej kolorowe

0,5 kg pieczarek

1 cebula cukrowa

300 g szpinaku

1 torebka ugotowanej kaszy gryczanej palonej

2 ząbki czosnku

2 łyżki tymianku otartego

2-3 łyżki pieprzu ziołowego

łyzka ciemnego sosu sojowo-grzybowego

2 łyżki bezglutenowej bułki tartej

sól

oliwa do posmarowania papryk

Pieczarki i cebulę siekamy drobno i wrzucamy na patelnię. Gdy grzyby puszczą sok, odparowujemy chwilę i wyciskamy czosnek. Redukujemy płyn na patelni. Następnie dorzucamy świeży szpinak, bez twardych łodyg. Najlepiej trochę go podrzeć w palcach. Dodajemy wszystkie przyprawy: pieprz, tymianek, sos sojowy i dorzucamy ugotowaną wcześniej kaszę. Mieszamy. Na koniec dodajemy bułkę tartą, żeby wchłonęła resztę wilgoci i zlepiła masę. Jeśli potrzeba, doprawiamy solą. 

Paprykę myjemy i dekapitujemy:) Żeby egzekucja miała sens, trzeba ściąć "budkę" z zapasem, powinna mieć ok. 1,5 - 2 cm wysokości, wtedy się nie rozpadnie. Wydrążamy pestki (można dodatkowo wypłukać wodą). Następnie nadziewamy "z górką" i zamykamy. Przed włożeniem do piekarnika smarujemy papryki z zewnątrz oliwą. 

Pieczemy w naczyniu żaroodpornym ok. 40 minut w 180 stopniach. Farsz jest gotowy, to papryka ma się ładnie zrumienić i delikatnie puścić sok. 

 

Podajemy z sałatą. Omnomnomnomnom!